15 Przykładów nieposłuszeństwa obywatelskiego (które poskutkowały)

Tuesday, November 03, 2020 by Caroline Grebbell

Nie wystarczy w coś wierzyć. Jeśli chcesz coś zmienić, musisz przygotować się na walkę.

- Edward Snowden

Obecna sytuacja wygląda marnie i wydaje się, że ani Ty, ani ja nie możemy nic z tym zrobić.

Nasze czasy nie są ewenementem. Historia pełna jest przykładów osób, które czuły się dokładnie tak samo. To zwykli ludzie, którzy w miarę doznawania niesprawiedliwości podjęli walkę z osobami u władzy.

Sprzeciw wobec niesprawiedliwej polityce czy warunkom gospodarczym i socjalnym to nasze prawo, a także moralny obowiązek. Wiele praw, które dzisiaj są dla nas oczywiste, wywalczono w ramach protestów – są to na przykład prawa człowieka, prawa kobiet czy prawa pracownicze.

Zmiany zawsze wprowadzane są w wyniku walki, ale można ją wygrać.

Czym jest nieposłuszeństwo obywatelskie?

Nieposłuszeństwo obywatelskie to aktywna, pokojowa odmowa zaakceptowania warunków narzuconych nam przez rządy. Dzięki temu przywódcy dostają jasny komunikat, że ludzie sprzeciwiają się ich niesprawiedliwym działaniom i że jeśli nadejdzie taka potrzeba, gotowi są do nielegalnych posunięć.

Nieposłuszeństwo obywatelskie wywołuje chaos i skupia na sobie uwagę, jednocześnie wymuszając dialog, którego celem jest wprowadzenie fundamentalnych, progresywnych zmian społecznych.

Akty nieposłuszeństwa obywatelskiego nie muszą być radykalne. Każdy z nas może być aktywistą czy aktywistką. Niewielkie czyny mogą prowadzić do czegoś większego oraz zachęcić do działań osoby, które nie do końca wiedzą, jak wyrazić swoje obawy. Dzięki nim inni będą mogli zrozumieć ważne kwestie oraz popchnąć świat do zmian.

Te piętnaście przykładów nieposłuszeństwa obywatelskiego zaczerpnęliśmy z okresu prawie stu lat. Od akcji solidarnościowej młodej kobiety z Montgomery po masowe protesty przyciągające tysiące osób w Szkocji i Sudanie, każda z tych historii przedstawia walkę o sprawiedliwość i lepsze jutro.


1. Walka o czynne prawo wyborcze kobiet: Wielka Brytania, 1928 r.

Kobiety uznawane są za gorszą płeć – nie mogą więc głosować. Nie decydują o tym, kto i w jaki sposób rządzi ich światem. W obliczu niesprawiedliwości wybierają walkę.

Czyny, a nie słowa.

W walce brytyjskich kobiet o prawa wyborcze brały udział różne grupy, między innymi kobiecy ruch robotniczy oraz NUWSS – pokojowa grupa National Union of Women's Suffrage Societies skupiająca grupy sufrażystek. NUWSS wierzyła w moc nieposłuszeństwa obywatelskiego, więc jej działania obejmowały zakłócanie obrad Parlamentu, przykuwanie się łańcuchami do balustrad, rozdawanie broszur oraz organizowanie demonstracji i wykładów.

Bardziej radykalną grupą była Women’s Social and Political Union, w skrócie WSPU. Kobiety działające w jej szeregach uciekały się do najróżniejszych taktyk. Nie stroniły także od agresywnych, bezpośrednich działań.

Kiedy sufrażystki aresztowano, one nie przestawały walczyć – tym razem przechodząc na strajk głodowy.

Chociaż sufrażystki często przedstawia się jako kobiety z wyższych sfer, w akcjach brało także udział tysiące dzielnych kobiet z klasy robotniczej. Dokonywały one ogromnych osobistych poświęceń dla ruchu, a wymierzane im kary zwykle były dużo bardziej okrutne niż te, czekające na lepiej usytuowane sufrażystki.

Nie wszystkie kobiety mogły sobie pozwolić na to poświęcenie. Wiele z nich utrzymywało rodzinę, pracując długimi godzinami jako służba lub robotnice w fabrykach. Po powrocie do domu, mimo zmęczenie musiały zajmować się dziećmi i domem.

Ordynacja wyborcza z 1918 roku (czyli The 1918 Representation of the People Act) przyznawała prawa wyborcze brytyjskim kobietom, które ukończyły 30 lat. Pełne czynne prawo wyborcze, czyli prawo do głosowania dla kobiet, które ukończyły 21 lat – zgodne z prawem przysługującym mężczyznom – przyjęto w 1928 roku.

Zwycięstwo brytyjskim sufrażystkom utorowały lata protestów, walki i niewyobrażalnych poświęceń. Każda kobieta wybrała swą rolę w tym procesie, a wszystkie one były ważne.

35 lat wcześniej, w 1893 roku, prawa wyborcze kobiet wywalczyły jako pierwsze Nowozelandki. W Arabii Saudyjskiej prawo do głosowania przyznano kobietom w 2015 roku. Budowanie rewolucji może zająć dziesięciolecia, ale kiedy w końcu ona nadejdzie, może na zawsze zmienić bieg historii.

Painting ofsufragette

Prawa dla kobiet – to mężczyźni je pisali i na nie głosowali. Domena publiczna.

2. Marsz solny: Indie, 1930 r.

Zmuszeni do płacenia zawyżonej ceny za niezbędną do życia sól, tysiące indyjskich obywateli i obywatelek wyrusza w długą drogę do zwycięstwa i wolności. Prowadzi ich jeden mężczyzna.

Racja przeciwko sile

W ustawie o soli z 1882 r. wprowadzono zakaz zbierania, produkowania i sprzedawania soli przez mieszkańców Indii, kraju, w którym władzę sprawowało imperium brytyjskie. Najbardziej ucierpieli na nowych przepisach najbiedniejsi, ponieważ nie stać ich było na surowo opodatkowaną sól – minerał niezbędny do prawidłowego funkcjonowania ludzkiego metabolizmu w gorących, wilgotnych warunkach. Na tych, którzy łamali prawo, czekało więzienie.

12 marca 1930 roku Mahatma Gandhi razem z 78 zwolennikami i zwolenniczkami opuścił swoją znajdującą się w Sabarmati pustelnię. Do ponad 385-kilometrowego marszu do Morza Arabskiego dołączyły dziesiątki tysięcy osób.

6 kwietnia Gandhi podniósł ziarenko soli w nadmorskiej wiosce Dandi, otwarcie sprzeciwiając się brytyjskiemu prawu. Wyruszając w marsz, aktywista rozpoczął kampanię satyagrahy – to filozofia biernego oporu opartego na prawdzie i pokojowym działaniu.

W ramach nieposłuszeństwa obywatelskiego tysiące mieszkańców Indii poszło przykładem Gandhiego: w całym kraju zaczęto nielegalnie produkować, kupować i sprzedawać sól. Aresztowano 60 tysięcy pokojowych manifestantów, w tym Gandhiego, dzięki czemu cały świat usłyszał o sytuacji w Indiach.

Marsz solny i podążający za nim ruch nieposłuszeństwa obywatelskiego zachwiał równowagę imperium brytyjskiego i utorował drogę do niepodległości Indii, którą kraj osiągnął w 1947 roku. Ten prosty, a zarazem buntowniczy akt nieposłuszeństwa obywatelskiego podjęli zdeterminowani, odważni ludzie. To była ich walka z ogromną światową potęgą.

Gandhi collecting salt on the Gujaratcoast

Gandhi zbierający sól w nadmorskim stanie Gudźarat. Kwiecień 1930 r. Domena publiczna.

3. Bunt przeciwko segregacji rasowej: USA, lata 1955–56

Kiedy młodej Afroamerykance każe się ustąpić miejsca białej kobiecie, sił, by pozostać na miejscu, dodaje jej ruch abolicjonistyczny.

Historia sprawiła, że nie mogłam się ruszyć

Piętnastoletnia uczennica Claudette Colvin z Montgomery w stanie Alabama stała się pierwszą czarnoskórą osobą w Ameryce, która odmówiła ustąpienia miejsca w autobusie białoskórej kobiecie.

Colvin powiedziała później, że czuła na sobie ręce abolicjonistek Harriet Tubman i Sojourner Truth, które przytrzymywały ją na siedzeniu. Dziewczynkę wyciągnięto z autobusu, potraktowano w seksistowski i rasistowski sposób, a następnie aresztowano i przetrzymywano w więzieniu dla dorosłych.

Kiedy dziewięć miesięcy później za takie same działania aresztowano także Rosę Parks, Women’s Political Council (WPC), organizacja zrzeszająca czarnoskóre kobiety walczące o prawa obywatelskie, rozdała 50 tysięcy ulotek, w których nawoływała do bojkotu autobusów w Montgomery. Wieść o bojkocie szybko rozniosła się po mieście, a lokalni przywódcy ruchu Afroamerykanów przyłączyli się do akcji.

Od 5 grudnia 1955 r. do 20 grudnia 1956 r. około 40 tysięcy Afroamerykanów i Afroamerykanek zdecydowało się nie korzystać z autobusów w Montgomery. Chociaż wiele osób wybrało przemieszczanie się po mieście pieszo, zorganizowano także system wspólnego podróżowania samochodem. Afroamerykańscy taksówkarze pobierali od czarnoskórych klientów i klientek taką samą opłatę, jak za bilet autobusowy.

Uczestnicy i uczestniczki protestu byli zdeterminowani, by kontynuować akcję do momentu, aż miasto spełni ich żądania: zatrudnienie czarnoskórych kierowców autobusów oraz wprowadzenie polityki „kto pierwszy ten lepszy” w odniesieniu do miejsc siedzących. Pięć mieszkanek Montgomery wytoczyło w końcu miastu proces w Sądzie Rejonowym. Ich celem było kompletne unieważnienie praw segregacyjnych.

W grudniu 1956 roku Sąd Najwyższy orzekł o zakończeniu segregacji rasowej w autobusach. Postępowanie sądowe, które zakończyło bojkot, częściowo opierało się na zeznaniach Claudette Colvin.

Po bojkocie zorganizowano jeszcze wiele innych akcji, między innymi Freedom Riders w 1961 roku oraz The Birmingham Children’s Crusade w 1963 roku. Setki protestujących w brutalny sposób zaatakowano, aresztowano i wtrącono do więzienia.

Dopiero w 1964 roku wprowadzono prawa Jima Crowa, które następnie zastąpiono ustawą o prawach obywatelskich. Segregacja rasowa stała się nielegalna.

4. Wyjście z Wave Hill: Australia, lata 1966–1975

Dwieście osób sprzeciwia się swojemu wykorzystywaniu i postanawia osiedlić się na tradycyjnej ziemi. Nie chcą odejść. Żądają prawomocnego oddania ziemi rdzennym mieszkańcom.

Bez ziemi jesteśmy niczym

Vincent Lingiari, przedstawiciel starszyzny ludu Gurindji, wyprowadził dwustu pracowników z prywatnej hodowli bydła Wave Hill znajdującej się w Terytorium Północnym. Celem było sprzeciwienie się niskiej płacy, biedzie i trwającym dziesięciolecia nadużyciom. Grupa pasterzy osiedliła się w Daguragu i nic sobie nie robiła z nakazu opuszczenia ziemi. Protest trwał siedem lat.

Lingiari niestrudzenie lobbował polityków, co tylko dodawało siły protestowi, który zyskał poparcie Australijczyków i Australijek spoza ludności tubylczej. W efekcie strajku opracowano przepisy o prawach do ziemi. W 1975 roku, niemal dziesięć lat po rozpoczęciu protestu, plemię Gurindji odzyskało 3300 kilometrów kwadratowych australijskiej ziemi.

W 1967 roku podpisano Ustawę o prawie Aborygenów do własności ziemi w Terytorium Północnym (The Aboriginal Land Rights (Northern Territory) Act). Dawała ona prawo ludności tubylczej do ziemi duchowej i tradycyjnej.

Walka o prawa pracownicze zaowocowała zwycięstwem praw do ziemi.

5. Akcja „Sip-in”: USA, 1966 r.

Czterech mężczyzn wchodzi do baru i prosi, by ktoś ich obsłużył. Ponieważ są gejami, nikt nie chce spełnić ich prośby. Robią wszystko, by świat usłyszał ich historię – ryzykują nawet aresztowaniem.

Jesteśmy homoseksualistami

W 1966 roku sprzedawanie alkoholu osobom homoseksualnym było w Nowym Jorku zabronione. Na podstawie ustawy o zakłócaniu porządku publicznego grupy prowadzące „czystki” w mieście wymuszały zamykanie barów, do których chodzili geje, i aresztowały homoseksualnych klientów, stawiając na nich policyjne zasadzki. Ucierpiało na tym wiele osób.

Dick Leitsch, jedna z kluczowych postaci walki o prawa osób homoseksualnych, oraz trójka jego przyjaciół z Mattachine Society – John Timmins, Randy Wicker i Craig Rodwel – weszli do baru Julius’ w dzielnicy Greenwich Village, ogłosili, że są homoseksualistami, i poprosili, by ich obsłużono. Uważa się, że to pierwszy akt nieposłuszeństwa obywatelskiego zorganizowany przez osoby homoseksualne.

Mężczyznom odmówiono, a o incydencie rozpisywała się prasa. W ciągu roku sądy stanu Nowy Jork wydały decyzję o zakończeniu praktyki cofania koncesji na sprzedaż napojów alkoholowych barom, których klientami były osoby homoseksualne. Utorowało to drogę do powstania klubów gejowskich.

Dalsze akcje Leitscha odegrały kluczową rolę: dzięki nim zaniechano w końcu policyjnym pułapkom i zaczęto walczyć z oskarżeniami opartymi jedynie na świadectwach policjantów.

Dick Leitsch,1966

Dick Leitsch, 1966 r. Autor nieznany.

Inspiracją dla akcji był protest czarnoskórych aktywistów przeciwko segregacji w stołówkach. Pokojowe działania czterech odważnych osób doprowadziły do zmian społecznych i pomogły ludziom lepiej zrozumieć sytuację osób homoseksualnych.

6. Culebra protestuje przeciwko marynarce: Portoryko, 1970 r.

Światowa potęga wyniszcza maleńką wyspę bombami i amunicją, ale niestrudzeni mieszkańcy nie chcą się poddać.

Culebra dla Culebry

W 1970 roku mieszkańcy i mieszkanki wyspy Culebra zorganizowali serię protestów przeciwko marynarce wojennej Stanów Zjednoczonych, która szkoliła na terenie wyspy wojsko.

Marynarka wywłaszczyła sobie 2000 z liczącej 7000 akrów wyspy, gdzie organizowała szkolenia z bombardowań. Zburzono domy, a na ich miejsce ustawiono cele do ćwiczeń strzeleckich. Dookoła wyspy wyznaczono rozciągającą się na 4,5 km strefę wykluczenia – 700 mieszkańców wyspy stało się więźniami we własnym domu. Mocno ograniczono rybołówstwo, a hodowla bydła odbywała się jedynie na terenach należących do marynarki.

W magazynie LIFE przeczytać można było o „huku 250-kilogramowych bomb, wyciu silników statków powietrznych, roznoszącym się dźwięku karabinów maszynowych, wrzasku rakiet oraz wybuchach artylerii okrętowej”. Protestujący mówili, że często trwające siedem dni w tygodniu misje bombowe stawały Culebrę w „żałosnej sytuacji”.

Mieszkańcy nie chcieli oddać całej wyspy, więc w ciągu zaledwie trzech dni zbudowali kaplicę na plaży Flamingo Beach, dużej, zastrzeżonej strefie ćwiczeń. Przy budowie posłużyli się tylko prostymi narzędziami. Marszałkowie wojenni nakazali im opuścić teren, ale protestujący odmówili. Aresztowano sześcioro z nich. Sześć dni później marynarka zniszczyła kaplicę.

Protestujący zaczęli nielegalnie okupować zastrzeżone strefy, w tym Flamingo Beach, gdzie przebywali przez kilka tygodni. Osoby, które potrzebowały nowych domów, zajęły tereny marynarki, gdzie wybudowano również obiekty sportowe i cmentarze.

Rubén Berríos, prezes Portorykańskiej Partii Niepodległości i przywódca protestu, wraz z trzynaściorgiem innych osób został aresztowany i osadzony na trzy miesiące w portorykańskim areszcie. Powodem było nieposłuszeństwo obywatelskie i bezprawne wkroczenie na teren marynarki USA.

W 1974 roku wszystkie portorykańskie partie polityczne zażądały od marynarki Stanów Zjednoczonych, by zaprzestała swoich działań i opuściła wyspę. W końcu w tym samym roku prezydent Nixon nakazał marynarce wynieść się z wyspy, co uczyniono w grudniu 1975 roku.

To kolejny przykład kilkuset odważnych ludzi z zapałem walczących ze światowym gigantem.

Timber trail at Pureoa ForestPark

Timber Trail w Pureoa Forest Park, Waikato. Autorka: Buffy May

7. Leśna opieka w Pureorze: Nowa Zelandia, 1978 r.

Grupa przyjaciół i aktywistów zadomawia się w koronach tysiącletnich drzew, podczas gdy pod nimi buldożery i piły łańcuchowe zaczynają niszczyć las.

Nie ma innej drogi

W latach 70. lokalni działacze na rzecz środowiska zaczęli organizować akcje przeciwko nowozelandzkim przedsiębiorstwom zajmującym się wyrębem lasów. W wyniku wycinki drzew od XIX wieku kraj stracił dwie trzecie rodzimych lasów. Nowozelandzki przemysł drzewny wciąż odpowiada za 1,1% światowych dostaw drewna przemysłowego oraz za 1,3% handlu produktami leśnymi.

Parlamentowi przedstawiono petycję z mniej więcej 350 tysiącami podpisów, w której domagano się zaprzestania wycinki drzew i uznania praw rodzimych lasów. Mimo to zarządzono wycięcie nadających się do sprzedaży tysiącletnich drzew Pureory.

Pierwszym w historii protestem w koronach drzew w sprawie lasu Pureora pokierowali Steven King, Shirley Guildford oraz inni aktywiści i aktywistki z organizacji Native Forest Action Council.

Protestujący szybko podjęli działania i uzyskali pozwolenie na biwakowanie w lesie. Aktywiści i aktywistki wspięli się na sześć totar i zażądali ocalenia Pureory. Okupanci i okupantki odmówili opuszczenia drzew – zamiast tego skonstruowali na nich platformy i domki. Niektórzy z protestujących zablokowali dostęp do drzew własnym ciałem. Szybkie i zdecydowane działanie pozwoliło aktywistom wyprzedzić władze.

W wyniku protestu zarówno opinia publiczna, jak i rząd usłyszeli o niszczeniu naturalnych siedlisk, utracie różnorodności biologicznej i kruchości środowiska naturalnego.

Ten mały akt nieposłuszeństwa obywatelskiego podjęło kilka osób, które wiedziały, że buldożery i piły łańcuchowe nie są ważniejsze od petycji i długich debat publicznych. W jego wyniku rząd zdecydował o moratorium na wycinkę drzew, a w końcu – o całkowitym zaprzestaniu wyrębu w parku (decyzja o stworzeniu w 1978 roku Pureora Forest Park). Na platformę z protestu można wejść jeszcze dziś.

8. Sprzeciw wobec toksycznemu górnictwu: Estonia, 1987 r.

Studenci i naukowcy stawiają opór potężnym Sowietom i walczą o zamknięcie w kraju wielkich kopalni, które zanieczyszczają środowisko i w których dochodzi do wyzysku pracowników.

Fosforyt? Nie, dziękuję!

W latach 60. Związek Radziecki zaczął intensywnie wydobywać fosforyt w bogatej w surowiec Estonii, a następnie używać go do produkcji nawozów. W tym samym czasie doszło do kontaminacji wód gruntowych na szeroką skalę, których powodem było szczelinowanie (wydobywanie gazu z łupków). Płyn szczelinujący to mieszanka chemiczna, w której skład wchodzą także biocydy. Skażony „płyn powracający” zawiera promieniotwórcze materiały. Inne toksyczne elementy także wypuszczane są do atmosfery w skutek szczelinowania: zaobserwowano, że powodują one deformację płodów oraz występowanie problemów neurologicznych i chorób nowotworowych.

W 1987 roku lokalny program telewizyjny poinformował Estończyków i Estonki o planach Związku Radzieckiego, według których skonstruowana miała zostać ogromna kopalnia fosforytu w prowincji Virumiaa. Historia radzieckiego przywództwa w Estonii pełna jest przykładów zatajania niektórych informacji – wiadomość ta dała więc początek ogromnej kampanii protestów, znanej jako wojna fosforytowa.

Z początku radzieccy cenzorzy wyciszali doniesienia o protestach, ale prasie udało się stopniowo wyzwolić od cenzury Partii Komunistycznej i wesprzeć opór wobec wydobywania fosforytu. Naukowcy Estońskiej Akademii Nauk, z Endelem Lippmaa’em na czele, ostrzegała o zanieczyszczeniach sięgających nawet do 40% estońskich zasobów wodnych.

Kulminację protestu datować można na wiosnę 1987 roku, kiedy to odważna grupa studentów i studentek z Uniwersytetu w Tartu zorganizowała dwie pokojowe demonstracje. Na banerach i T-shirtach zagościł slogan „Fosforyt? Nie, dziękuję!”, a na ulicach rozdawano oświadczenia i artykuły. Do protestu dołączyli estońscy muzycy, śpiewając piosenki, które dziś służą za symbole ich walki.

Jesienią 1987 roku estońskie władze doszły do porozumienia z władczym rządem Związku Radzieckiego: prace nad konstrukcją kopalni zostały wstrzymane. Był to pierwszy protest na szeroką skalę w sowieckiej Estonii. Zmotywował do oporu przeciwko ZSRR i doprowadził do odzyskania niepodległości Estonii w 1991 roku.

Wojna fosforytowa stanowi jeden z najważniejszych kroków milowych w estońskiej walce o środowisko naturalne. Zjednoczyła obywateli i obywatelki, dała im nowe poczucie tożsamości i pokazała, że wspólne działania przynoszą korzyści. Co najważniejsze, dzięki niej ludzie przestali się bać.

‘Our little republic will not be excavated! Enough playing with us! Theoutrage is coming!’ Letter written by an Estonianprotestor.

„Nie opustoszycie naszej małej republiki z surowców! Koniec bawienia się naszym kosztem! Nadchodzi gniew!”. List napisany przez jedną z osób uczestniczących w estońskich protestach. Autor: Triin Tark.

9. Sprzeciw wobec podatku pogłównego: Wielka Brytania, lata 1989–1990

Wielka Brytania angażuje się w szybko rosnący ruch oporu walczący z dyskryminującym systemem wprowadzonym przez wspólnego wroga – brytyjski rząd.

Nie stać mnie! Nie zapłacę!

Podatek pogłówny wprowadzono w Szkocji w 1989 roku, rok przed pojawieniem się go w Anglii i Walii. Stawce zryczałtowanej podlegała każda osoba dorosła, bez względu na zarobki.

Doszło do tego, że osoby zarabiające mniej skazane były na płacenie proporcjonalnie wyższych podatków niż obywatele o wyższych przychodach. Często powtarzano, że książę Westminster, miliarder, będzie płacił taki sam podatek, co jego szofer.

Od dnia wprowadzenia podatku – 1 kwietnia 1989 roku – Szkoci i Szkotki byli jemu niezwykle przeciwni i niestrudzenie walczyli o jego zniesienie.

31 marca 1990 roku 50 tysięcy pokojowych demonstrantów przeszło przez centrum Glasgow na znak protestu przeciwko podatkowi pogłównemu. Kampania organizowanego oporu sprawiła, że rada miasta nie była w stanie wymusić uiszczenia podatku, a policja – aresztować osób, które masowo nie wywiązywały się z obowiązku prawnego. Blokada osiedli i domów prywatnych przed wejściem urzędników sądowych odegrała znaczącą rolę w szkockiej walce.

Mieszkańcy i mieszkanki Anglii i Walii wzięli przykład ze Szkocji, ale w ich walce pojawił się element przemocy. Londyński marsz doprowadził do zamieszek na skalę, której miasto nie widziało od ponad stulecia: 340 osób zostało aresztowanych, a 113 – rannych.

Premierka Margaret Thatcher spotkała się z szeroką krytyką za polityczną i fiskalną katastrofę; w końcu podała się do dymisji. Jej następca John Major zastąpił podatek pogłównym podatkiem lokalnym, który wyliczany jest na podstawie wartości nieruchomości.

Szacuje się, że do końca 1990 roku 4 miliony osób odmówiło zapłaty podatku pogłównego. Wielu z nich spędziło czas w areszcie. Ten pełen emocji oddolny protest zjednoczył ludzi z przeróżnych warstw społecznych. Tak samo jak protestujący przed nimi, dla niektórych jedyną drogą był opór, nawet jeśli oznaczał on atak, aresztowanie i czas spędzony w więzieniu.

To odmowa zapłacenia podatku sparaliżowała cały system. Przerwano pracę maszyny.

Photo of poll taxprotest.

Protest przeciwko podatku pogłównemu. Autor nieznany.

10. Nieetyczne prawa patentowe: od 1998 r. do dziś

Ogromne korporacje przejmują nasiona licząc na to, że uda im się kontrolować to, co jemy. Przeciwstawiają się temu odważni rolnicy i rolniczki z całego świata, ryzykując tym samym upadek swoich przedsiębiorstw. Małe zwycięstwa mogą stanowić jednak inspirację.

Magazynowanie ziaren to akt polityczny

W wyniku globalnej ofensywy prawnej rolniczki i rolnicy, którzy od tysięcy lat uprawiają wspólne ziarna, szybko uznawani są za przestępców.

Dziesięć największych światowych korporacji dominuje 75% komercyjnego rynku ziaren. Vandana Shiva, kolektywistka działająca na rzecz rolników, nawołuje do sprzeciwu wobec nieetycznych przepisów, które pozbawiają ludzi prawa do magazynowania ziaren i wymieniania się nimi. Jej zdaniem ci, którzy kontrolują światową żywność, kontrolują świat.

W takich warunkach rolniczki i rolnicy tracą swoją autonomię. Muszą kupować nasiona określone przez korporacje. Niektóre ziarna są modyfikowane genetycznie, przez co po pierwszym kiełkowaniu stają się sterylne. Są drogie, a przy ich uprawie stosować trzeba herbicydy i sztuczne nawozy – dostarczane za niemałe pieniądze przez korporacje. W następnym roku trzeba kupić więcej ziaren i więcej nawozu. Ci, którzy nie popadają w niewyobrażalne długi, stają się częścią korporacyjnego łańcucha produkcji.

Biorąc pod uwagę obecne trudności na całym świecie – nowe choroby, zmianę klimatu i związane z nią skutki środowiskowe, a także socjalne i gospodarcze wyzwania – różnorodność biologiczna produktów rolnych jest dziś niezwykle ważna. Możliwość dostosowywania się plonów do panujących warunków to podstawa przetrwania naszej planety. Mimo to, według FAO w XX wieku straciliśmy około 75% różnorodności plonów. Powodem była skala prywatyzacji i monokultur, czyli uprawianie tych samych roślin w jednym miejscu rok po roku.

Opór wobec prywatyzacji ziaren ma dziś globalną skalę. Rolnicy opracowują lokalne systemy posiewu, ryzykując przy tym kary pieniężne i więzienie za magazynowanie nasion i dzielenie się nimi. Chodzą na marsze, protestują, odmawiają złożenia broni. Płacą kary i wysyłani są do więzienia. Czasem udaje im się wygrać. Ich zwycięstwa mogą wydawać się małe, ale są czymś ogromnym dla zaangażowanych w walkę osób.

Ci rolnicy i rolniczki może i nie przeprowadzają błyskawicznej rewolucji, ale codziennie zmieniają swoje społeczności, co może tak naprawdę zmienić świat. I tak właśnie jest.

11. Chłopski bunt: Francja, 1999 r.

Francuski hodowca owiec znajduje symboliczny sposób protestu wobec napływu międzynarodowych korporacji. Rozmontowuje McDonaldsa – cegła po cegle.

Walka z McDominacją

W 1999 roku José Bové i 300 innych osób rozmontowało w połowie zbudowaną restaurację McDonald’s w Millau (Aveyron). Ta symboliczna akcja była protestem wobec globalizacji i utraty niezależności systemów żywności na rzecz międzynarodowych firm. Elementy systemu, o który im chodzi? Prawo do zdrowej, różnorodnej i właściwej dla danej kultury żywności produkowanej w ekologiczny sposób. Akcja nie miała jedynie na celu solidarności z tradycyjnymi francuskimi producentami lecz z każdą osobą na świecie.

Kampania Bové dała początek armii aktywistów i aktywistek działających na rzecz rolnictwa oraz stanowiła część szerszego protestu wymierzonego w napływ genetycznie modyfikowanej żywności i monokultur do Europy.

W dzień swojego procesu Bové przybył do sądu w Millau w wozie zaprzężonym w woły i z ogromnym kręgiem sera Roquefort w rękach. Setki popierających działania Bové wiwatowało mu, kiedy ubrany w więzienny strój odbywał sześciogodzinną drogę do więzienia, gdzie miał spędzić trzy miesiące. Przed jego pojazdem jechał konwój traktorów.

Bové użył pokojowego nieposłuszeństwa obywatelskiego, by zwrócić uwagę na niesprawiedliwość. Jego pobyt w więzieniu zaskarbił mu tysiące zwolenników i zwolenniczek. Mężczyzna wykorzystał głęboki strach o bezpieczeństwo żywności we Francji, a także zidentyfikował i podważył to, co wielu Francuzów i Francuzek uważało za zagrożenie francuskiej tożsamości kulturowej.

Hodowca owiec i aktywista zainspirował międzynarodowy ruch protestu, w którego skład wchodzą Confederation Paysanne, związek na rzecz konserwacji małego rolnictwa, oraz La Via Campesina, międzynarodowy ruch rolników. Organizacje te niestrudzenie walczą o ochronę praw człowieka, w tym prawo do kontroli dostaw i do bezpiecznej żywności.

Bové stanął na czele udanego ruchu sprzeciwu wobec upraw modyfikowanej żywności we Francji i Europie. (Hiszpania i Portugalia to jedyne europejskie kraje, w których uprawia się żywność modyfikowaną). W latach 2009–2019 aktywista służył jako poseł do Parlamentu Europejskiego w formacji Zielonych.

Homeless man on roadside of Seville,Spain.

Sewilla, 2012 r. Zdjęcie: autorka.

12. Opór wobec eksmisji: Hiszpania, od 2008 r. do dziś

Ludzie odzyskują kontrolę i walczą z eksmisjami, podczas gdy rząd i banki nie robią nic, by pomóc coraz bardziej osamotnionym obywatelkom i obywatelom.

Rząd ratuje banki – PAH ratuje ludzi

W latach 2008–2012 wydano około 250 tysięcy nakazów zajęcia hiszpańskich nieruchomości. W 2013 roku średnia dzienna liczba ewikcji wynosiła 184.

W odpowiedzi na niezdolność hiszpańskiego rządu do podtrzymania konstytucyjnego prawa obywateli i obywatelek Hiszpanii do stabilnych i przystępnych cenowo mieszkań zaczęły powstawać organizacje antyewikcyjne, takie jak PAH (Platforma dla osób dotkniętych kredytami hipotecznymi).

Celem PAH było zapobieganie systemowym ewikcjom dziesiątek tysięcy dłużników i dłużniczek w całym kraju. Organizacja chciała przekształcić domy z kredytem hipotecznym w przystępne cenowo mieszkania na wynajem oraz zmienić ustawę o hipotece, która dawała bankom prawo do domagania się pełnego zwrotu długu nawet po wyeksmitowaniu mieszkańca czy mieszkanki z nieruchomości.

Siłę ruch zawdzięczał bardzo solidnym fundamentom socjalnym. Cotygodniowe spotkania, podczas których dzielono się wiedzą i doświadczeniami z procesu ewikcji, dawały ludziom motywację do działań.

PAH mogła szybko wezwać dziesiątki protestujących i zablokować wejście do budynku, z którego miała odbyć się ewikcja. Organizacja przejęła puste domy będące własnością banków i zapewniała w ten sposób schronienie potrzebującym rodzinom. W osiem miesięcy po rozpoczęciu wspólnej akcji zajęto 20 bloków mieszkalnych, w których ulokowano 1049 osób.

Wielu uznało takie sposoby politycznego aktywizmu za stosowne. Hiszpańskie banki uratowano z publicznych pieniędzy. PAH i jej zwolennicy nie widzieli podejmowanych przez siebie działań jako nielegalną okupację lecz jako zasadną rekuperację.

Poza zorganizowanymi demonstracjami, manifestami i rozmowami z mediami i instytucjami publicznymi PAH wzięła także udział w kontrowersyjnej akcji „escraches” – czyli w protestach przed domami polityków i polityczek oraz Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Żądali wprowadzenia zmian do hiszpańskiego prawa hipotecznego.

Kampania antyewikcyjna zakwestionowała retorykę państwa, banków i deweloperów nieruchomości. Protesty trafiły w samo serce hiszpańskiej struktury władzy i zakwestionowały formy wywłaszczania stosowane za przyzwoleniem państwa przez prywatne organizacje finansowe.

W 2013 roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości ogłosił swoje wsparcie inicjatywy legislacyjnej podjętej przez ruch PAH. Hiszpański rząd był więc w obowiązku zmienić prawo hipoteczne i postępowanie cywilne, by naprawić

zaburzoną równowagę między wierzycielem a osobą zadłużoną.

13. Cyfrowe nieposłuszeństwo obywatelskie: USA, 2013 r.

Jeden mężczyzna traci wolność do naświetlenia działań naszych rządów: są to obserwowanie i słuchanie nas oraz gromadzenie naszych danych, by nami manipulować i kontrolować.

Zgłaszanie naruszeń to ostatnia demokratyczna deska ratunku

Pracownik kontraktowy firmy Booz Allen Hamilton, ekspert od cyberbezpieczeństwa Edward Snowden skopiował i przekazał ogromny wolumen blisko dziesięciu tysięcy ściśle tajnych dokumentów należących do amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA).

Kiedy jego obawy na temat nieetycznych praktyk zostały zignorowane, Snowden ujawnił tajne informacje o programach nadzoru prowadzonych przez rząd Stanów Zjednoczonych (we współpracy z firmami telekomunikacyjnymi oraz rządami europejskimi).

Chciał ostrzec świat przed powszechnym, niekonstytucjonalnym nadzorem i naruszeniem prywatności. Zasugerował, że jeśli rządy nie będą reprezentowały interesu publicznego, leży to w gestii samego społeczeństwa.

Akcja Snowdena zaowocowała w trwające pięć lat wprowadzanie zmian technologicznych przez gigantów z Doliny Krzemowej, którym zależało, by odzyskać zaufanie użytkowników. Apple jako pierwsza firma zmieniła swoją politykę prywatności oraz praktyki w dziedzinie szyfrowania i bezpieczeństwa.

Snowdenowy wyciek danych nie położył jednak kresu rządowemu nadzorowi. Walka przeciwko naruszaniu prywatności i gromadzeniu danych nadal trwa, ale działania Snowdena zasygnalizowały zmianę kultury i podniosły świadomość społeczeństwa na temat rządowych wykroczeń. Zapoczątkowały dyskusję na temat naruszania przez rząd swobód obywatelskich. Snowden otrzymał śmiertelne pogróżki i zyskał miano zdrajcy. Nadal przebywa na wygnaniu w Moskwie.

Edward Snowden to jedna osoba, która podjęła odważne i potencjalnie niebezpieczne działania, by ukazać niesprawiedliwość, która dotyczy nas wszystkich.

14. Rewolucja narodu: Sudan, 2019 r.

Po dziesiątkach lat życia pod rządami brutalnego dyktatora Sudańczycy i Sudanki organizują kampanię nieposłuszeństwa i oporu. To trudna walka.

Odbudujemy Sudan

11 kwietnia 2019 roku prodemokratyczne, pokojowe powstanie obywatelskie zrzeszające tysiące mieszkanek i mieszkańców Sudanu obaliło najbrutalniejszego z dyktatorów, Umara al-Baszira. Podczas swoich 30-letnich rządów, wspieranych przez Arabię Saudyjską i Zjednoczone Emiraty Arabskie, władca doszczętnie zrujnował gospodarkę, podzielił społeczeństwo i w barbarzyński sposób kontrolował życie kobiet.

Powstanie rozpoczęło się w prowincjach jako reakcja na rosnące koszty utrzymania, ale szybko przeniosło się do stolicy, Chartumu. Zjednoczone pomimo różnic klasowych, etnicznych i religijnych północ i południe walczyły wspólnie o obalenie reżimu. Na czele zrywu stały osoby dopiero co wkraczające w życie zawodowe, a kobiety namawiały się nawzajem do dołączenia do walki o swoją wolność.

Zamknięto restauracje, banki i firmy. Opustoszały ulice. Strajki i demonstracje trwały osiem miesięcy. Nawoływano podczas nich do rozwiązania Kongresu Narodowego, poszanowania praw człowieka, wprowadzenia reform gospodarczych oraz obalenia prawa porządku publicznego, które wprowadzono, by zastraszać kobiety i wyeliminować je z życia publicznego.

Po odsunięciu Baszira, rządy przejęła Tymczasowa Rada Wojskowa (TMC). Szybko stało się jasne, że nie kwapi się z oddaniem władzy. Po trwającej tygodniami pokojowej celebracji, 3 czerwca Siły Szybkiego Wsparcia otworzyły ogień na protestujących, którzy brali udział w długim siedzącym proteście przed siedzibą armii w Chartumie. By uniemożliwić dzielenie się informacjami, zablokowano internet. Licząc na zgaszenie rewolucji, podjęto taktykę traumatyzacji protestujących: setki osób zostało zamordowanych i zgwałconych.

Ludzie się nie poddali. Dwa tygodnie po krwawej masakrze młodzi buntownicy i buntowniczki zreorganizowali się, nawołując do nieprzerwanego nieposłuszeństwa obywatelskiego. Mówili, że nie ustąpią, póki władza nie zostanie przekazana w ręce liberalnej administracji cywilnej.

17 lipca TMC oraz cywilni protestujący reprezentowani przez Siły na rzecz Wolności i Zmian (FFC) podpisali umowę o podzielności władzy.

15. Żółte kamizelki: Francja, lata 2018–2019

Prezydent Macron – najmłodsza głowa państwa we Francji od czasów Napoleona Bonapartego – musi zmierzyć się z oddolną rewolucją autorstwa niezadowolonych, wściekłych obywateli i obywatelek.

Je suis le peuple – Jestem ludźmi

Protesty Żółtych kamizelek (czyli „gilets jaunes”) były reakcją na zmiany w prawie pracy, a zwłaszcza na podniesienie podatku od paliwa, ale przeobraziły się w wołanie o sprawiedliwość społeczną i gospodarczą. Francuzi i Francuzki organizowali się na mediach społecznościowych i za pośrednictwem „Grup wściekłości” (Groupes colère) i nie zważając na polityczne poglądy czy pochodzenie społeczne, solidarnie podjęli wspólne działania.

W efekcie obniżenia podatków dla francuskich milionerów w 2017 roku zwiększyło się zapotrzebowanie fiskalne na środki znajdującej się w trudnej sytuacji klasy średniej. Ponadto mieszkańcy i mieszkanki wsi zmagali się z wysokim poziomem bezrobocia oraz kolejnym kryzysem ekonomicznym. Cięcia w usługach transportu publicznego w całym kraju sprawiły, że życie ogromnej liczby obywatelek i obywateli stało się uzależnione od dostępu do samochodu. Mieszkańcy wsi, w tym osoby, które z powodu wysokich kosztów utrzymania musiały opuścić duże miasta, z trudem wiązali koniec z końcem.

Gilet Jaunesroadblock.

Żółte kamizelki blokują jezdnię. Autor nieznany.

W październiku 2018 roku kierowca ciężarówki Eric Drouet zaapelował do Francuzów i Francuzek o zablokowanie 17 listopada swoich lokalnych dróg. Stworzenie utrudnień w ruchu drogowym miało zwrócić uwagę rządu. W blokadzie wzięło udział około 290 tysięcy osób.

Wszyscy francuscy kierowcy i kierowczynie muszą mieć w pojeździe kamizelkę odblaskową – czyli „un gilet jaune”. Ten wszechobecny element garderoby stał się symbolem protestu: znaleźć go można było rozłożonego na desce rozdzielczej czy powiewającego z okien. Nierzadko umieszczano na kamizelkach także hasła z protestu. Siła Żółtych kamizelek tkwi we wsparciu społeczeństwa. Według sondaży w miesiąc od rozpoczęcia protestów zgadzała się z nimi połowa kraju.

Chociaż protesty Żółtych kamizelek bazowały na pokojowym nieposłuszeństwie obywatelskim, jak blokada dróg czy budowanie tymczasowych obozowisk na rondach, doprowadziły w końcu do największych niepokoi społecznych w historii Francji. Mimo że większość protestujących zdystansowała się od agresywnych elementów ruchu, francuski rząd oskarżył Kamizelki o nieproporcjonalne użycie siły.

Po trwającym cztery tygodnie chaosie prezydent Macron musiał zmienić taktykę: odwołał podatek od benzyny i rozpoczął Wielką Debatę Narodową, w ramach której zaprosił obywateli i obywatelki do podzielenia się swoimi obawami i nadziejami w kontekście francuskiej polityki.


Nieposłuszeństwo obywatelskie nie znaczy wcale ignorowania prawa. W samym jego sercu leży natomiast odróżnienie pojęć prawa i prawowitości. Do tego typu działań ucieka się, kiedy zawodzą tradycyjne metody, takie jak petycje, lobbying, marsze, głosowanie czy uporządkowane, zgodne z przepisami demonstracje.

Jeśli chodzi o Extinction Rebellion, naszą strategią jest nieposłuszeństwo obywatelskie bazujące na pokojowym chaosie. Czasem państwo odpowie siłą, ale uciekanie się do takich samych taktyk jak ci, których chcemy zmienić, oznaczałoby pożegnanie się z naszą moralnością.

Extinction Rebellion będzie kontynuować protesty i walkę o zatrzymanie masowego wymierania oraz o ograniczenie zagrożeń związanych z załamaniem się społeczeństwa. Rebelianci i rebeliantki nie zgadzają się siedzieć cicho i przyglądać się ogromnym niesprawiedliwościom. Walczymy o przetrwanie.

Budujemy włączający, uczestniczący ruch w kierunku zmian. Ruch, który jest owocem oddolnych kampanii prowadzonych na ulicach miast, w domach, szkołach, miejscach pracy, online – na całym świecie, z udziałem 1146 grup w 72 krajach.

Na człowieku spoczywa nie tylko prawny, ale moralny obowiązek przestrzegania sprawiedliwych praw. Z drugiej strony, na człowieku spoczywa moralna odpowiedzialność za nieprzestrzeganie niesprawiedliwych praw.

\– Martin Luther King: List z więzienia w Birmingham.


O Rebelii

Extinction Rebellion to zdecentralizowany i stojący ponad podziałami politycznymi ruch, który przy pomocy bezprzemocowych akcji bezpośrednich i nieposłuszeństwa obywatelskiego przekonuje rządy do podjęcia sprawiedliwych działań w związku z kryzysem klimatycznym i ekologicznym. Nasz ruch składa się z osób z różnych środowisk, które na wiele sposobów i w miarę swoich możliwości dzielą się swoim czasem i swoją energią. Być może mamy lokalna grupa w Twojej okolicy i zapraszamy do kontaktu. Dołącz do nas ... lub możesz nas wesprzeć, wpłacając datek.